Święta na Śląsku męskim okiem

Rozpoczynam nowy cykl postów na blogu. Będzie to subiektywnie ujęty świat widziany męskim okiem. Będę pisał o tym, co porusza i zadziwia, o rzeczach, które mnie zainteresowały i chciałbym się nimi podzielić z innymi. Na pewno tematyka będzie bardzo różnorodna, a przez to mam nadzieję, że ciekawa.

Dziś zapraszam na posta o świętach. Przybliżę święta Boże Narodzenia na Śląsku. Ja – człowiek z Bieszczad pewnie nigdy nie poznałbym tego regionu, gdyby nie to, że los pokierował moim życiem, że wybrałem sobie Ślązaczkę na żonę. Pierwsze święta na Śląsku wspominam bardzo miło. Było parę rzeczy, które mnie zaskoczyły, o których wspomnę w dzisiejszym poście.

Śląski stół wigilijny

W każdym domu bez względu czy to Śląsk czy inny rejon Polski na stole wigilijnym powinnien być śnieżnobiały obrus. Zwyczajem jest, że pod obrusem kładzie się siano, które jest symbolem ubóstwa, w jakim narodził się Zbawiciel.  Na Śląsku oprócz siana pod obrusem chowa się również pieniądze. Tak, tak pieniądze i to nie tylko polskie złotówki 🙂 Pieniądze oprócz szcześcia mają przynieść majętność w nadchodzącym roku.
Na Śląsku stoły są pięknie udekorowane. Pojawia się wiele akcentów bożonarodzeniowych, ozdobne świeczki, złote szyszki czy też pomarańcze ozdobione goździkami.  Wszystko to daje niesamowity efekt, a w całym domu czuć święta.

Śląskie smakołyki wigilijne

Na śląskim stole wigilijnym nie może zabraknąć moczki oraz makówki, które podczas kolacji wigilijnej pełnią funkcję deseru. Potraw tych nie znajdziemy w innych regionach Polski. Podstawą moczki jest rozmoczony piernik (stąd nazwa „moczka”), który można kupić tylko na Śląsku w okresie przedświątecznym. Moczka to przepyszna mieszanka piernika, migdałów, orzechów, suszonych fig i daktyli, a nawet kompotu z agrestu i truskawek.

Podczas jednych ze świąt, które spędziłem na Śląsku, brałem udział w tzw. Festiwalu moczek 🙂 Odwiedzając rodzinę żony, w każdym domu częstowano nas moczką. Niesamowite było to, że każda moczna smakowała nieco inaczej. Niektóre moczki były z dodatkiem czekolady, a inne nawet piwa, przez co smak moczki za każdym razem był inny.

Makówka to kolejna słodka potrawa wigilijna – mieszanka maku, bułki, mleka i bakalii. Pierwszy raz jadłem taki wigilijny smakołyk właśnie na Śląsku. Chociaż makówka jest podawana jako deser, to w domu rodzinnym żony do makówki dolewa się ciepłe mleko i taką słodką potrawę jada się na śniadanie w okresie świąt :).  Nie można zapomnieć o jeszcze jednym smakołyku wigilijnym. Są to pierniki. Pyszne ciasteczka, które wypieka się kilka tygodni przed świętami, aby odpowiednio zmiękły. Pierniki oprócz tego są smaczne, to równie dobrze wyglądają na stole wigilinych. Przepis na pierniki, które jadłem ma kilkadziesiąt lat. Jeśli ktoś, chce chętnie go podeśle 🙂

Dekoracje okien na Śląsku

W Bieszczadach, z których pochodzę nie ma zwyczaju i tradycji dekorowania okien na święta Bożego Narodzenia. Natomiast na Śląsku większość okien w domach jest świątecznie udekorowana. Za sprawą dekoracji dom staje się przytulny i radosny zarówno dla jego mieszkańców, jak i tych którzy przychodzą go odwiedzić. Świąteczne elementy połączone ze sobą tworzą ciekawą kompozycję w oknie. Najlepszy efekt jednak widać wieczorem, gdy okna zostają podświetlone różnokolorowymi lampkami.

Fot. Paweł Stach

0 komentarzy

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*